Pragnienie objawienia miłości jest jedynym prawdziwym marzeniem każdego człowieka.

Tato, ja chcę…

Dzieci to bardzo elastyczne osobniki. Perfekcyjnie dostosowują się do otoczenia, aby otrzymać to, czego akurat pragną. Oczywiście nawał reklam, które pojawiają się już nawet na kanałach dla dzieci wcale nie sprzyja ograniczeniu tego procesu. Zastanowiło mnie, jak radzić sobie z naszymi małymi terrorystami, które na każdym kroku mówią: Tato kup mi… Tato ja chcę…

Miałem przyjemność być ostatnio zaproszonym do znajomych, którzy mają pięcioletnią córkę. W pewnym momencie mała wpada do pokoju i od progu krzyczy:

– Mamo, mamo! Ja chcę, ja chcę, ja chcę…!
– Czego córeczko? – pyta mama
– Nie wiem. Ale CHCĘ…!

To skłoniło mnie do zastanowienia, jak radzić sobie z takimi sytuacjami, kiedy dziecko rzuca się na podłogę w sklepie i uderzając pięściami w szafkę krzyczy na cały sklep: Ja chcę tego misia!

Patrząc na różne wypowiedzi mędrców, można dojść do wniosku, że wyrażenie swoich życzeń jest wręcz wskazane. Co więcej, piszą oni, że do wieku około 13 lat, w młodym człowieku powinny wzrastać pragnienia. Jeżeli w tym czasie człowiek jest ograniczony i takie życzenia nie wzrastają, kiedy człowiek jest już dorosły nie ma odpowiednio ukształtowanego życzenia, jego motywacja do życia, robienia czegoś, zdobywania, tworzenia, jest minimalna. Ale jeżeli u naszych pociech jest to zjawisko normalne, to dlaczego tak bardzo się tym przejmujemy i karcimy naszego malucha, że tak nie należy się zachowywać?Wszystko opiera się na naszym wewnętrznym poczuciu dobra i zła. W głębi siebie czujemy, że takie zachowanie jest nieakceptowalne i nawet wiek szkraba nie ma tu nic do rzeczy. I mamy w tym zupełną rację.

Wszyscy znamy sytuacje, kiedy dzieci próbują na nas coś wymusić. Wtedy się denerwujemy, nie bardzo wiemy jak zareagować, gdyż z jednej strony pragniemy dla dziecka jak najlepiej, a z drugiej czujemy, że to nie tak powinno wyglądać. W takich momentach albo mówimy stanowczo – Nie!, alternatywnie pada znienawidzone przez wszystkie dzieci pytanie: A lekcje odrobiłeś? lub coś na miarę: Pozwolę ci, jak posprzątasz w pokoju.

I wszystko byłoby w porządku, niby osiągnęliśmy upragniony spokój, ale wewnątrz coś w środku popycha nas do rozważań – W jaki sposób powinienem wychować swoje dzieci, aby takie sytuacje się nie powtarzały? Przecież jeżeli wejdzie ono w dorosłe życie, to bardzo szybko dostanie „po nosie” od świata za takie zachowanie. Tymczasem teraz jest to bardzo dobry moment na to, aby odpowiednio ukształtować jego charakter i nawyki.

Aby odpowiedzieć na to pytanie, powinniśmy popatrzeć, jak wyraża się wyższe prawo. Prośba przyjmowana jest tylko wtedy, kiedy jest ona zgodna z życzeniem wyższego poziomu, rodzica (rodzic nie widzi w tym dobra dziecka) i kiedy do niej dołączone są zasługi (bezinteresowne dobre uczynki). A harmonia zawsze wyraża się tam, gdzie jest zgodność z prawem. Mając to na uwadze, rozważmy następujące możliwości reakcji, aby wprowadzić element zadowolenia po obu stronach:

1. NIE. W ten sposób określamy, że prośba dziecka jest niezgodna z wyższym prawem i absolutnie ją odrzucamy. Przy tym dziecko nie otrzymuje informacji, jak powinno się zachować. Musi ono samo szukać innych rozwiązań, co jest dla niego praktycznie nie do zrobienia.

2. JAK POSPRZĄTASZ W POKOJU. W tym wypadku również odrzucamy prośbę z uwagi na zbyt małą ilość dobrych uczynków. Dziecko otrzymuje informację, że prawidłowym zachowaniem jest posprzątanie w pokoju w celu zrównoważenia pragnienia otrzymania. Jest to mechanizm, który z powodzeniem działa w niższych warstwach naszego świata i nazywa się handel – ja ci dam coś, ale ty mi daj coś równie wartościowego. Innymi słowy, świadczę społeczeństwu jakąś pracę, aby móc potem otrzymać (kupić) jakieś „dobro” dla siebie, coś co sprawi mi przyjemność. Niestety, w wyższych warstwach jego działanie staje się ograniczone i praktycznie w ogóle znika, a więc nasza pociecha dostaje tylko połowiczne rozwiązanie, wzorzec zachowania na przyszłość.

3. Trzecie rozwiązanie nie ma odpowiedzi, gdyż powinno być zastosowane zanim wyniknie prośba. Zgodnie z wyższymi zasadami wszelka prośba powinna być oparta o zasługi, które spełniają dwa warunki: są postrzegane jako bezinteresowne i wynikają przed samą prośbą. Innymi słowy, jeżeli nauczymy nasze dziecko, że dobrze jest czynić „dobre uczynki” tylko dlatego, żeby zbierać „zasługi”, nawet jeszcze nie myśląc o tym na co je później „wymieni”, kształtujemy w nim nawyk oddawania i dajemy mu prawidłowy wzorzec, który następnie będzie mogło wykorzystać w przyszłości praktycznie w każdej sytuacji. W ten sposób mamy załatwione dwa tematy: po pierwsze sprawiamy, że nasza pociecha łatwiej będzie sobie radziła w życiu, po drugie… w końcu po 2 latach ktoś sprzątnął na strychu. 😉 Czego wam z całego serca życzę.

A jak was wychowali rodzice?

Adam O autorze

"Kto z was nie chciałby rozwinąć świetlistych skrzydeł, by wzlecieć nad ciemnością swojego własnego świata wyobrażeń o prawdzie?"
Mądrości mędrców

%d bloggers like this: