Pragnienie objawienia miłości jest jedynym prawdziwym marzeniem każdego człowieka.

Poranek

Codziennie rano budzimy się na nowo. Codziennie rano rozpoczynamy nowy dzień. Codziennie otwieramy kolejny rozdział życia. O czym będzie dzisiejszy?

Pierwsze promienie wschodzącego słońca powoli podświetlały zarywające okno zasłony sprawiając, że cały pokój powoli stopniowo jaśniał ogarniając wszystkie domowe sprzęty. A może to nie słońce, ale coś wewnątrz budziło się do życia wypełniając świeceniem kolejne pokoje mojego wnętrza? Czytałem kiedyś u mędrców, że człowiek powinien co rano poświęcać kilka chwil na medytację i celebrowanie rozpoczęcia dnia. Przez długi czas nie byłem w stanie zrozumieć, w jakim celu. Czy do obudzenia nie wystarczy poranna kawa? Czy nie lepiej i przyjemniej spędzić te kilka cennych chwil w pościeli, poświęcając się wędrówkom po nieznanych krainach snu? Przecież to jest o wiele przyjemniejsze. Przecież za chwilę wpadnę w tą bezlitosną maszynę nazywaną wielkim słowem – ekonomia życia, więc te ostatnie momenty porannego lenistwa, które następuje przed trzecim, już naprawdę ostatnim, alarmem budzika, chcę spędzić na rozkoszowaniu się bezczynnością nierobienia. Potem już będzie tylko szybko, szybko, coraz szybciej. Timingi, deadline’y, raporty, spotkania. W ciągłym pośpiechu i niepewności, że coś pójdzie nie tak.

Znacie ten scenariusz? Ja go znam bardzo dobrze. Jest on oparty na ciągłym lęku przed stratą, niepowodzeniem, wewnętrznym poczuciem konieczności załatwieniu w ciągu dnia tych wszystkich ważnych spraw, pośpiechem, ciągłym biegiem i towarzyszącym mu poczuciem, że nie zdążę. A zapytajmy siebie… Nie zdążę gdzie? Z jakiego powodu tak biegnę? Dokąd chcę dotrzeć? Czy nie jest to przypadkiem właśnie ten stan, kiedy siedzę w spokoju na ławce w parku, patrząc na bawiące się na trawie ucieszone dzieciaki? Do tej chwili tak się śpieszę? Ale czy na pewno ja muszę ją gonić? A może im bardziej jestem w ruchu, tym bardziej ona się oddala?

Mędrcy mówią, że to, co gonimy, przed nami ucieka. A jeżeli tak zatrzymałbym i zobaczył co się stanie? Kiedyś przeprowadziłem taki eksperyment. To był bardzo nerwowy i ważny dzień. Goniliśmy w piętkę, żeby skończyć pewien projekt. Czułem, że wszystko waliło się na głowę, a upragniony koniec zamiast zbliżać się, oddalał się w zastraszającym tempie. W pewnym momencie wszystko nagle zamarło, a może to moje styki się przegrzały. Mieliśmy właśnie zaczynać spotkanie w strategicznej sprawie i wszystko wewnątrz mówiło mi, że jest to bardzo ważne, kluczowe, od tego zależy twoja przyszłość, jeżeli nie zarobisz tych pieniędzy na tym kontrakcie, to nie będzie wakacji i jeszcze wiele innych myśli, które sprawiają, że czujesz się jak oblepiony smołą. Niektórzy powiedzieli, że w takich momentach trzeba się spiąć, zebrać w sobie i stawić czoła rzeczywistości… ja poszedłem na spacer. Usiadłem na ławce w parku, patrzyłem na przepływające nad moją głową chmury i przestałem myśleć absolutnie o niczym…

Siedziałem tak chyba ze 2 godziny, zanim dotarło do mnie, jak bardzo to w jakim stanie byłem wcześniej, nie sprzyjało rozwiązaniu żadnego problemu. Po kolejnej godzinie wiedziałem, że to ślepa uliczka. Następna owocowała postanowieniami nigdy więcej nie wracać do tego miejsca, w którym byłem przed spacerem. Po powrocie do firmy w ciągu piętnastu minut przedstawiłem proponowane rozwiązanie, które zostało przyjęte z oddechem ulgi na wycieńczonych sporami twarzach moich współpracowników. Jak się domyślacie – spotkanie jeszcze trwało.

Dzisiaj zastanawiam się, jak to możliwe, że tak często nie widzimy rozwiązań, które leżą przed naszymi oczami. Najmniej racjonalne czyny, zawsze doprowadzają do nowych rozwiązań i otwierają niepoznane dotąd drogi. Dlatego kiedy moje ciało mówi mi, że poranek trzeba rozpocząć najpóźniej jak się da, uśmiecham się do niego, wstaję, biorę prysznic, siadam w fotelu, zamykam oczy i w wyobraźni siadam na tamtej ławeczce. I dopóki nie zrozumiem ponownie absurdalności gonitwy za czymś, co nam ciągle ucieka… nie wychodzę do pracy.

A jak wy rozpoczynacie swój dzień?

Adam O autorze

"Kto z was nie chciałby rozwinąć świetlistych skrzydeł, by wzlecieć nad ciemnością swojego własnego świata wyobrażeń o prawdzie?"
Mądrości mędrców

%d bloggers like this: