Pragnienie objawienia miłości jest jedynym prawdziwym marzeniem każdego człowieka.

Kwantowa apokalipsa cz.1

Miałem dzisiaj przyjemność oglądać krótki film „Kwantowa apokalipsa„, który jest kompilacją wypowiedzi różnych fizyków kwantowych dotyczących tego, w jaki sposób postrzegamy świat. Czy to, co widzimy, naprawdę istnieje? Czym jest materialny świat? Kim jesteśmy my? Przyjrzyjmy się wnioskom jakie wynikają z odkryć fizyki kwantowej w kontekście wiary.

Na początku chciałbym wyjaśnić, że choć lubiłem fizykę w szkole, to nie jestem asem w tej dziedzinie. Traktuję raczej jako ciekawostkę ściśle związaną z tym, co tak naprawdę mnie interesuje – Kim jestem i dlaczego istnieję? Odkąd zacząłem śledzić postępy w odkryciach fizyki kwantowej, w większości wypowiedzi pojawiał się dylemat dotyczący „obserwatora”, czyli osoby prowadzącej eksperyment naukowy. Kiedy postawiono i udowodniono tezę, że wynik doświadczenia zależy od osoby obserwującej proces, sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej. Pytania, które padają w filmie są łudząco podobne do tych, które zadaje sobie poszukujący człowiek: Kim jestem, gdzie istnieję i w jakim celu zostałem stworzony? A w końcu: Kim jest Bóg?

Z osiągnięć naukowców wynika, że dana cząstka istnieje tylko wtedy, kiedy jest zwrócona na nią nasza uwaga. W innym wypadku jest ona w stanie „nieistnienia”. Przekładając to na zwykłe zrozumienie, możemy powiedzieć, że w takiej sytuacji musi być Obserwator i obiekt obserwowany. Obserwatorem nazwiemy „świadomość”. Jest to jakiś niematerialny twór, który jest w stanie obserwować świat materialny. W skład tego świata materialnego wchodzi wszystko to, co obserwujemy za pomocą swoich pięciu zmysłów.

Jak wiemy z nauk duchowych oraz doświadczeń naukowych w zakresie psychologii i socjologii, świadomość człowieka może znajdować się w różnych stanach. Dla ułatwienia zrozumienia przyjmijmy, że może ona być „wyżej”, kiedy postrzega szerszy horyzont, jest bardziej „szczęśliwa”, lub „niżej”, kiedy spostrzega wąsko wszystkie sprawy, ma przytępione zmysły, jest bardziej „smutna”. Wiążąc oba te wnioski dochodzimy do faktu, że w zależności od stanu naszej świadomości świat, który obserwujemy (niby) na zewnątrz zmienia się w zależności od naszego stanu świadomości. Jak to możliwe?

Swiat składa się z atomów, w tym nasze ciało również, a jak dowiodła fizyka, atom istnieje tylko wtedy, kiedy jest obserwator. Kiedy obserwuję świat, on istnieje, kiedy przestaję go obserwować, materialny świat „znika”. Bajki? Spróbujmy tego doświadczyć na sobie. Będzie to łatwiejsze dla tych, którzy już doświadczają świadomego śnienia, dla pozostałych osób może stanowić pewne wyzwanie. Kiedy idziemy spać, wszystko to, co obserwujemy wokół siebie w śnie jest materialne i twarde. Widzimy to, słyszymy, czujemy, smakujemy, wąchamy. Kto obserwuje ten senny świat? Nasza świadomość, za pomocą zmysłów, które istnieją w stanie świadomości, który nazywamy „sen”. Kiedy się budzimy, widzimy również świat. I tak samo nasza świadomość za pomocą zmysłów może go „badać”. Gdzie jest więc realność? Czy jeżelibyśmy spali wystarczająco długo, uznalibyśmy, że realność jest „tam” a nie „tu”? (Polecam film – Incepcja)

Pójdźmy dalej w tych rozważaniach. Dlaczego w takim razie świat, a więc i pojedynczy atom, przyjmuje taki stan i taki wygląd, jak go obserwujemy. Tu fizycy również wskazują dosyć ciekawy fakt. Ten świat, który widzimy, generuje nasza świadomość. Czyli wszystkie atomy wokół nas, które istnieją, są posłuszne naszej świadomości i kształtują obrazy zgodnie jej „wytycznymi”. Innymi słowy, świat, jaki widzę wokół siebie zależy tylko i wyłącznie od tego, jak sobie życzy moja świadomość.

Dotrwaliście do tego miejsca? Pora na kolejny uderzający wniosek – z tego wynika, że ten fizyczny świat wokół mnie, który wydaje mi się twardy i niezmienny, a co więcej zupełnie niepodatny mojej woli (no może w ograniczonym zakresie), w rzeczywistości jest absolutnie plastyczny i mogę go dowolnie kształtować! Do tego potrzebuję tylko odzyskać „kontrolę” nad wyrażeniem woli mojej świadomości, która kształtuje go przed moimi oczami. Do tej pory byłem aktorem w filmie nadawanym przez moją świadomość, teraz pora stać się reżyserem.

Tu dochodzimy do zjawiska, które określiliśmy na początku „wzrostem świadomości”. Wiadomo jest, że małemu dziecku nikt nie pozwoli tworzyć wszystkiego wokół siebie, dopóki nie pozna praw stworzenia i nie nauczy się ich stosować. Przecież inaczej momentalnie zniszczyłby to, w czym istnieje. A więc „rodzic”, który stworzył to wszystko, przez niektórych również nazywany Bóg, Stwórca, dba o swoje „dziecko”. A ponieważ dziecko zostało stworzone na obraz i podobieństwo, ono również zawiera w sobie umiejętność „stwarzania”. A ponieważ warunki do jego stwarzania zostały określone bardzo surowo – musi je poznać, aby stać się podobny do swojego „rodzica”. Do tego potrzebuje wzrosnąć duchowo (nieważne według jakiego systemu wierzeń), podnieść swoją świadomość, poznać prawa stworzenia i… zacząć tworzyć samemu świat, w którym istnieje.

Myślisz, że to niemożliwe? A ty co byś stworzył, jakbyś miał taką możliwość?

Adam O autorze

„Kto z was nie chciałby rozwinąć świetlistych skrzydeł, by wzlecieć nad ciemnością swojego własnego świata wyobrażeń o prawdzie?”
Mądrości mędrców

Komentarze

  1. Dzięki. Rewelacyjny film, a wnioski faktycznie zastanawiające.

  2. Już kiedyś go oglądałem. Też mnie rzucił na kolana i miałem podobne wnioski. Tylko jak do tego dojść…

  3. Świetny wpis. Choć żadnego z wymienionych filmów nie miałam jeszcze przyjemności oglądać to czuję jakbym czytała o własnych przemyśleniach 🙂

Co myślisz?

*

%d bloggers like this: