Pragnienie objawienia miłości jest jedynym prawdziwym marzeniem każdego człowieka.

Kogo kocham?

Ostatnio powstało wiele raportów, mówiących, że z roku na rok coraz więcej par nie radzi sobie z utrzymaniem stabilnej relacji rodzinnej. Temat ten jest istotny dla wielu osób, a więc wymaga choćby wstępnego omówienia.Jednym z powodów, dla których dwoje nieznanych sobie ludzi decyduje się poznać siebie bliżej, wejść w bardziej intymną relację, jest doświadczenie stanu zakochania. Jak wiemy stan ten charakteryzuje się wysokim poziomem ekscytacji, wzniesienia i błogości. W takim stanie człowiekowi jest wszystko jedno, jak toczą się wszystkie inne sprawy. Ważne staje się tylko jedno – dobro i radość tej drugiej osoby. Człowiek zaczyna pragnąć, aby ten stan trwał wiecznie i nigdy się nie kończył. I właśnie to odczucie jest początkiem jego końca.

Stan zakochania jest jednym z bardziej czystych odczuć planu tego świata. Nie ma możliwości zamknięcia go w przestrzeni życzenia „ja chcę, żeby to trwało wiecznie”. Jego naturą jest ekspansja wychodząca z człowieka, dlatego kiedy człowiek zawraca ten promień do siebie, on gaśnie, ponieważ taki czyn jest przeciwny jego naturze.

Choć odczucie zakochania ma naturę ekspansyjną (wychodzącą na zewnątrz), czyli źródłem jego pochodzenia jest wnętrze człowieka, najczęściej człowiek z powodu braku wiedzy nie rozpoznaje jego prawdziwej natury i utożsamia je z osobą, która stoi przed nim. Innymi słowy, wydaje mu się, że on jest zakochany w kimś. W rzeczywistości, stan zakochania nie jest powiązany z żadną osobą i rzeczą. On jest stanem samego człowieka doświadczającego go.

Jeżeli połączymy te dwa fakty, że zakochanie jest ekspansyjnym stanem człowieka i nie jest powiązane z innymi osobami czy rzeczami, a jedynie z jego wnętrzem, zobaczymy przyczynę jego zniknięcia i dosyć jasno przewidzieć konsekwencje tego.

Kiedy stan zakochania znika, po nim zostaje pragnienie doświadczenia tego raz jeszcze. Jeżeli istnienie tego stanu człowiek powiązał z inną osobą, wtedy od niej oczekuje, a często ma pretensje, że już nie czuje się tak jak wcześniej. Stad bierze się stwierdzenie: „Już mnie nie kochasz”, choć w rzeczywistości powinien powiedzieć: „Zgubiłem miłość, która we mnie była”.

Dalszy scenariusz jest dosyć znany, więc nie ma co go kontynuować. Jeżeli człowiek zbada wewnątrz siebie ten mechanizm, choćby na tak prostym poziomie jak przedstawiliśmy wyżej, może dojść do zaskakujących wniosków. Z tego wynikają kolejne pytania: Po co w takim razie łączymy się w pary? W jaki sposób możemy obudzić w sobie zakochanie i jaka jest rola w tym procesie tej drugiej osoby? Czy stan zakochania nam się zdarza, czy możemy po niego sięgać z własnej woli? Jak zbudować związek oparty na miłości? Po co w ogóle nam związki i dlaczego tak nas do nich ciągnie?

Z kolejnymi odpowiedziami pojawiają się następne pytania. Jeżeli temat jest dla was interesujący, napiszcie do nas. Być może poświęcimy temu zagadnieniu więcej czasu na jakimś warsztacie.

Adam O autorze

"Kto z was nie chciałby rozwinąć świetlistych skrzydeł, by wzlecieć nad ciemnością swojego własnego świata wyobrażeń o prawdzie?"
Mądrości mędrców

Co myślisz?

*

%d bloggers like this: