Pragnienie objawienia miłości jest jedynym prawdziwym marzeniem każdego człowieka.

Kim chciałbyś być?

Jeżeli popatrzymy na naszą kulturę, wychowanie i tendencje dążenia, zobaczymy, że bardzo często zadajemy pytanie: Kim chciałbyś być za 10 lat? Czy faktycznie to pytanie trafia w sedno człowieka? Czy na nie w ogóle jest poprawna odpowiedź? I najważniejsze: Czy odpowiedź na tak zadane pytanie ma możliwość spełnienia?Człowiek jest istotą stworzoną na obraz i podobieństwo. Jego natura zawarta jest w rozprzestrzenieniu siebie, powiększeniu swojej obecności wewnątrz wszystkich istot i działań. Boska natura wymusza na nim dążenie do ujawnienia w sobie cech podobnych do źródła, z którego pochodzi.

Jeżeli głęboko wnikniemy w siebie, w procesie medytacji czy nawet wewnętrznej „zadumy”, zobaczymy, że w rzeczywistości, wewnątrz siebie, nigdy nie potrzebowaliśmy, nie potrzebujemy i nie będziemy potrzebować być „kimś”. Takie dążenie w nas wynika wyłącznie z objawienia pragnień naszej niższej, zwierzęcej natury. Mamy w sobie obraz, że jeżeli będziemy wyżej w hierarchii społeczeństwa, to (rzekomo) da nam większą przyjemność z otrzymywania tych wszystkich dóbr, które społeczeństwo ma nam do zaoferowania. Na przykład, kiedy jestem dyrektorem wielkiego koncernu, to jeżdżę pięknymi samochodami, jadam w najlepszych restauracjach, ubieram się u najznamienitszych krawców. Poznajecie to wewnątrz siebie? Każdy z nas tak ma. Jeżeli nie w granicach bogactwa, to statusu, władzy lub wiedzy.

Poświęcamy wiele czasu, energii, własnego życia, aby osiągnąć ten upragniony status. Jedni go osiągają, inni nie, ale i jednych i drugich na końcu tej drogi spotyka to samo – rozczarowanie. Bo czy tak naprawdę tego pragniemy? Czy budda pragnął być buddą? Czy Jezus pragnął być mesjaszem? Czy ja pragnę być królem wszystkiego? Nie. A czego w takim razie pragnę?

To jest pytanie, które należałoby zadać sobie na początku. Odrzucić wszystkie śmieci, które serwuje nam (niby) cywilizowane społeczeństwo i poszukać wewnątrz swojej natury. Co tak naprawdę daje mi szczęście? Jeżeli jestem wspaniałym muzykiem, czy radość znajduję w nagrodzie na prestiżowym konkursie? Tak kłamie mi społeczeństwo. A jak jest naprawdę? Kiedy czuję się najbardziej szczęśliwy?

Szczęście człowiek wynika nie z celu, a z procesu. Nie statuetka, nawet nie moment tuż przed jej otrzymaniem, jak mówią niektórzy, a proces grania. Kiedy muzyka wypływa spod moich palców i rozprzestrzenia się poza mną. Kiedy kierowany wewnętrznym natchnieniem najchętniej nigdy nie przestawałbym grać. Kiedy nie ma znaczenia, jak szybko przebieram palcami po strunach i czy zawsze trafiam w dobry ton, a kiedy od każdego kolejnego dźwięku wewnątrz mnie rośnie radość, zadowolenie i szczęście. Czyż nie wtedy czuję się najbardziej szczęśliwy?

Stan szczęścia przynosi nam odnalezienie naszej prawdziwej natury, której nie sposób znaleźć tu na ziemi. I nikt, absolutnie nikt, nie jest w stanie powiedzieć, jaki piękny kwiat ze mnie wyrośnie. To jest tajemnica, która jest pomiędzy mną, a tym, który mnie stworzył.

I oby ta tajemnica otworzyła się wszystkim wam w odpowiednim czasie.

 

Adam O autorze

"Kto z was nie chciałby rozwinąć świetlistych skrzydeł, by wzlecieć nad ciemnością swojego własnego świata wyobrażeń o prawdzie?"
Mądrości mędrców

Co myślisz?

*

%d bloggers like this: